W większości polskich rodzin osteopata pojawia się dopiero wtedy, gdy coś już jest „nie tak”. Dziecko płacze trzy tygodnie. Nie ssie. Patrzy tylko w jedną stronę. Rodzic szuka pomocy w panice.
Można inaczej.
W krajach z silną tradycją osteopatii pediatrycznej — we Francji, w Wielkiej Brytanii, w Belgii — rodzice przyprowadzają niemowlę do osteopaty w pierwszych tygodniach życia, profilaktycznie. Nie dlatego, że jest problem. Dlatego, że poród zostawia ślad, a wczesne sprawdzenie zajmuje godzinę i daje spokój na kolejne miesiące.
To jest osteopatyczny bilans pediatryczny.
Nie zastępuje pediatry. Nie leczy chorób. Sprawdza coś, czego pediatra nie sprawdza w trakcie wizyty bilansowej: jak ciało dziecka radzi sobie ze swoim własnym ciężarem, oddechem, ssaniem, ruchem. Czy nie ma drobnych asymetrii, które dziś są niewidoczne, a za rok mogą wpłynąć na rozwój ruchowy.